Szkoła jako system, wbrew pozorom, nie ułatwia rozwijania tych umiejętności. Pomimo że uczniowie przebywają i pracują w zespołach klasowych, każdy działa na swój rachunek: sam zbiera oceny, sam wykonuje większość zadań, sam staje do testów i egzaminów. Współpracy teoretycznie powinna uczyć jedna z popularnych (i ważnych) metod, zwana pracą w grupach. Rzadko jednak budzi ona entuzjazm, ponieważ często przebiega tak: zadanie wykonuje 1-2 uczniów najzdolniejszych lub najaktywniejszych, a słabsi są odsuwani, albo sami się odsuwają, żeby nie obniżać wyniku.

Jeśli coś robią, „bo każdy musi”, ich działania są często pozorowane. Niektórzy, bazując na rozmytej odpowiedzialności, nie robią nic. Część nie się przykłada do wspólnego projektu, czując, że sama zrobiłaby to szybciej i lepiej. Pracę taką trudno obiektywnie ocenić, często więc pozostaje niedosyt, bo z braku czasu nie zdążyły zaprezentować się wszystkie grupy; lub poczucie niesprawiedliwości, jeśli czyjś wysiłek nie został doceniony, albo nagrodzono obiboków.

Do tego dochodzą nieodzowne konflikty: o nierównomierny podział obowiązków, tempo pracy, przydział zadań – zwłaszcza wtedy, kiedy zespół powoływany jest w celu wykonania większego zadania, wykraczającego poza ramy jednej lekcji. Oczywiście, nie zawsze jest tak źle, a wielu negatywnym aspektom tej formy pracy można zapobiegać. Warto jednak zdawać sobie sprawę z tego, że efektywna praca zespołowa jest niezmiernie trudnym zadaniem. Wymaga od nauczyciela drobiazgowego przemyślenia i ułożenia wszystkich elementów, przewidzenia możliwych trudności i elastycznego reagowania na nie. A grupa musi nauczyć się współdziałać, automatycznie się to nie stanie.

Skoro praca zespołowa jest tak ważna i tak trudna, warto uczyć uczniów, jak w ten sposób pracować. Do tego znakomicie nadaje się między innymi trening Karate, kiedy nie będziemy musieli skupiać się za mocno na efektach pracy grup, a bardziej na samych mechanizmach i procesach, jakie zachodzą w trakcie.

Dajmy szansę uczniom doświadczyć, jak trudno być kierownikiem, jak bardzo przeszkadzają w pracy maruderzy i lenie, jakie częste błędy popełnia grupa. Można to zrobić np. wtedy, kiedy trzeba sprzątnąć dōjō. Odkrywaniu ról i gier, z jakimi możemy spotkać się w zespole, znakomicie posłuży rodzaj dramy. Uczniów dzielimy na tradycyjne grupy i dajemy każdej z nich praktyczne, krótkie zadanie (np. posprzątać szafkę z pomocami, zmienić wystrój gazetki, zająć się kwiatkami, zetrzeć kurze, powiesić firanki itd.). Zanim jednak uczniowie zaczną porządki, w grupach przeprowadzamy głosowanie, w którym każdy wylosuje rolę, jaką ma odegrać podczas wykonywania zadania.

Na karteczkach mogą znaleźć się: lider, nadgorliwy, pesymista, krytykant, kłótliwy, pieniacz, donosiciel, leń, gaduła, lizus, dobry pracownik, chętny do pomocy i inni. W razie potrzeby role można dublować. W połowie pracy należy przeprowadzić kolejne losowanie (losy trzeba wcześniej zebrać) i dalej uczniowie wykonują swoje zadania, tym razem grając rolę kogoś innego.