Karate-dō i Zen, zawsze razem… Wielokrotnie podczas zajęć rozmawiamy na temat Zen. O wpływie Zen na nasze życie. O doskonaleniu się i ciągłym poszukiwaniu swojej drogi. Tak naprawdę o Zen nie da się opowiadać lub pisać. Zen dotyczy bowiem stanu tego, który przeżyjemy. W jednej z najciekawszych pozycji książkowych znajdziecie takie oto zdania… warte głębszego zastanowienia się.

„A zatem zen zaczyna się i kończy na osobiście zdobytym doświadczeniu. Ci, którzy nie mogą się oprzeć na własnym doświadczeniu, niczego nie rozumieją. Stwierdzenie to jest wręcz banalne. Niemowlę nie myśli w ogóle, ponieważ jego umysł nie jest jeszcze na tyle rozwinięty, żeby doświadczać jakichkolwiek myśli. A nawet jeśli już je formułuje, to muszą one być całkiem niewyraźne, niejasne, bez związku z rzeczywistością. Tak więc dla najlepszego i najpełniejszego zrozumienia jakiejś rzeczy niezbędne jest doświadczyć jej osobiście. Osobiście zdobyte doświadczenie staje się bezwzględną koniecznością zwłaszcza wtedy, gdy owa rzecz wiąże się z samym życiem.” – Daisetz Teitaro Suzuki – Wprowadzenie do Buddyzmu Zen.

W Karate-dō oba pierwiastki tj. Zen i Karate współistnieją w takich samych proporcjach. Karate bez Zen to tylko balet. Zen bez „Karate”… no właśnie, jak należałoby opisać doświadczenie zajmowania się Zen bez fizyczności?

Zapraszamy na treningi we wszystkich naszych grupach. Do szkolenia Karate-dō podchodzimy niezwykle poważnie, bez względu na posiadany wiek ćwiczącego. Wszystkie informacje można znaleźć w zakładce KLUBY.